Jak Google zorganizowało kurs e-learningowy?

Google zorganizowało przed kilkoma tygodniami kurs nt. wyszukiwania informacji w internecie za pomocą wyszukiwarki Google. Jakich narzędzi szkoleniowych (a)synchronicznych użyto? Jakie narzędzia e-learningowe przypadły mi do gustu oraz naszej nowej webcommowej koleżance Natalii Bliźniuk, jakie zadziałały? Przeczytaj o tym w poniższym wywiadzie …

Marta Eichstaedt: Dzięki szkoleniu zorganizowanym przez firmę Google poznałam wiele pomocnych w pracy i jednocześnie prostych do zastosowania funkcji. Ale zanim zdradzimy Naszym czytelnikom czego się nauczyłyśmy to opowiedzmy, jakie narzędzia szkoleniowe zostały zastosowane w czasie trwania kursu? Jak się można było uczyć? Metod było kilka, prawda?

Natalia Bliźniuk: Tak, dokładnie. I to właśnie było mocną stroną tego szkolenia. Mówiąc o narzędziach muszę wspomnieć przede wszystkim o nagraniach wideo z trenerem z Google – było to połączenie filmu ze screencastem. Dodatkowo przygotowano transkrypcję tych filmów. Myślę, że było to przydatne i przemyślane rozwiązanie, bo lekcje odbywały się w języku angielskim. Osoby, które nie mają codziennego kontaktu z tym językiem, mogły mieć problem ze zrozumieniem lektora, więc transkrypcja była bardzo pomocna. Wersja tekstowa była ciekawie przygotowana – opatrzona licznymi screenschotami, co uatrakcyjniło jej zawartość.
Co jeszcze? Kursanci mogli czerpać dodatkową wiedzę i dzielić się swoimi spostrzeżeniami oraz wątpliwościami na forum. Również na bieżąco byli informowani o etapach kursu. Otrzymywali maile ze szczegółowymi danymi na temat spotkania (godzinę, datę i temat lekcji). Nie wolno zapomnieć też o certyfikacie, który po pozytywnym ukończeniu całego szkolenia otrzymywało się na maila. Ja już swój dostałam.

M.E.: Świetnie, certyfikat wkleimy na bloga, żeby użytkownicy mogli zobaczyć jak on wygląda. Natomiast powiedziałaś ważną rzecz. Rzeczywiście nagrania były fachowo przygotowane – lektor plus informacje na ekranie komputera. Lekcje nie były przeładowane materiałem. Uczestnicy widzieli dobrze usadzonego i profesjonalnie oświetlonego trenera, który przekazywał wiedzę a w odpowiednich momentach zamiast niego pojawiał się ekran z danymi. Wszystko było zrobione na wysokim poziomie, ale bardzo prostymi metodami.

Google certyfikat

N.B.: Rzeczywiście plusem nagrań był ich czas trwania – były dość krótkie. Jeśli dobrze pamiętam najdłuższa trwała około 10 minut.

M.E.: Tak. Warto zwrócić jeszcze uwagę na mailing. Maile nie tylko zawierały terminarz, ale krótkie, zwięzłe i pełne konkretnej treści podsumowanie. Co się zdarzyło, co się zdarzy. Dzięki temu uczestnicy mogli kontrolować sytuację. Wiedzieli jaki zakres materiału już został przerobiony. Czego się powinni byli nauczyć, co ich ewentualnie ominęło i co czeka za moment. Nie możemy także zapomnieć o spotkaniach z ekspertem na żywo w wirtualnym pokoju w Google HangoutsAir.

N.B.: Niestety przegapiłam wszystkie spotkania w wirtualnym pokoju.

M.E.: Ale warto przypomnieć, że były dostępne potem na stronie projektu szkoleniowego. Ja w nich nie uczestniczyłam ze względu na porę. Kurs był dostosowany do czasu amerykańskiego, więc spotkania online odbywały się wieczorem naszego czasu. Warto jest również wspomnieć o zadaniach testowych. Co o nich sądzisz? Myślisz, że coś wnosiły do szkolenia?

N.B.: Oczywiście. Ich celem było sprawdzenie poziomu naszych umiejętności. Co już umiemy, a nad czym powinniśmy jeszcze popracować. Zadania miały swój cel, a tematycznie pokrywały się z omawianymi lekcjami. Z większą przychylnością na nie patrzyłam i je rozwiązywałam, kiedy znałam odpowiedź. Wraz z pojawieniem się trudniejszych mój entuzjazm spadał…

M.E.: Ja powiem szczerze miałam podobne odczucia. Dopóki szło mi dobrze to rozwiązywanie ich sprawiało mi przyjemność i dawało satysfakcję. Ale trzeba podkreślić, że w testach były podpowiedzi wraz z obszernym wyjaśnieniem co zrobić. Nie było tak, że byliśmy zostawieni sami sobie. Zawsze mogliśmy kliknąć w podpowiedź i program podawał odpowiedź. A powiedz mi, czego ciekawego się dowiedziałaś z tego kursu?

N.B.: Niektóre opcje wyszukiwarki jakie zostały przedstawione w tym kursie są ogólnie wszystkim znane. Z Google korzystają prawie wszyscy i wiedzą, co znajduje się na witrynie. Co nie znaczy, że korzystają z wszystkich narzędzi w codziennej pracy. Osobiście nie wykorzystywałam 90% możliwości jakie daje przeglądarka i nawet kilka razy powiem szczerze odkryłam Amerykę.

M.E.: Jakiś przykład?

N. B.: Oczywiście. „Zauroczyłam się” funkcją Ctrl F. Jeśli ktoś nie wie o czym mówię, proszę w tym momencie sprawdzić. Wystarczy wybrać z klawiatury Ctrl + F.

M.E.: Ale oczywiście trzeba użyć CTRL+F będąc w wyszukiwarce Google.

N.B.: Niekoniecznie, Ctrl+F działa w wielu programach. Zarówno na stronach internetowych jak i w plikach otwartych w programach np. typu Word. Co jeszcze mnie zaskoczyło? Możliwość sprawdzenia skąd pochodzi i co przedstawia dane zdjęcie przez bezpośrednie załadowanie go do Google Obrazy. Nie wiedziałam wcześniej o takiej możliwości. Myślę, że w wielu sytuacjach może okazać się przydatna.

M.E.: To prawda, a dla mnie nowością jest możliwość wpisania w wyszukiwarkę na przykład frazy „2000 euro  w złotych” i otrzymanie przeliczenia według kursu z danego dnia.

N.B.: Tak, pokazany był oprócz tego mechanizm sprawdzania godziny oraz pogody w innym kraju. Niesamowite udogodnienie dla użytkowników.

M.E.: Prognoza  pogody w polskim Google mi nie zadziałała. Natomiast kalkulator i konwerter różnego rodzaju walut, temperatur i innych jednostek miary rzeczywiście funkcjonują. A które z tych metod szkoleniowych najmniej Ci przypadły do gustu?

N.B.: Wszystkie wnosiły coś pożytecznego do szkolenia. Nie ma elementu, który bym wykreśliła. Wykorzystane narzędzia współgrały ze sobą i uzupełniały się. Naprawdę czułam, że biorę udział w kursie, po mimo tego, że materiał przerabiałam w domowym zaciszu.

M.E.: A taka metoda uczenia się jaką zaprezentował i do jakiej zaprosił Google wszystkich internautów – e-learning był interesujący? Chciałabyś uczestniczyć w innych kursach tego typu?

N.B.: Oceniam bardzo wysoko kurs przeprowadzony przez Google. Był przygotowany profesjonalnie i rzetelnie. Jak najbardziej jestem zwolenniczką brania udziału w kursach prowadzonych online, ale na żywo, gdzie kontakt być może nie jest bezpośredni, ale czuć atmosferę szkolenia – co jest plusem. Myślę, że możliwość obejrzenia samego wideo po jakimś czasie również jest zaletą. Oglądamy nagranie kiedy i ile razy chcemy. W razie konieczności możemy do niego wrócić. Godzina nie jest naszym wskaźnikiem ani też wyznacznikiem.

M.E.: Ok., czyli ta elastyczność, o której się mówi w e-learningu, że jest ważna rzeczywiście okazała się ważna. Dziękuję w takim razie za rozmowę

N.B.: Również dziękuję.