Czy prelegent i moderator webinarium muszą siedzieć razem?

No właśnie, czy prelegent i moderator webinaru muszą nadawać z tego samego pomieszcznia, czy raczej się rozdzielić? To pytanie często jest mi zadawane. Ponieważ post na ten temat napisał także Ken Molay, to dziś moje rozważania na ten temat oraz opinia Kena.

Prowadziłam i moderowałam webinary i w jednej i w drugiej konstelacji. Oto moje doświadczenia …

Moja lista zalet, gdy prelegent i moderator są w innych lokalizacjach

Nie muszę panicznie pamiętać o wyłączaniu swojego mikrofonu, gdy przestaję mówić (gdybym tego nie zrobiła mój mikrofon transmitowałby to co mówi prelegent i w efekcie uczestnicy słyszeliby echo).

Jeśli coś się stanie z komputerem lub łączem internetowym prelegenta (lub moderatora), to jest duża szansa, że łącze moderatora będzie działało (jeśli są w innej lokalizacji) i że przekaże uczestnikom stosowny komunikat.

– Prelegent i moderator nie przeszkadzają sobie.

Klient nie musi płacić za przyjazd moderatora do biura lub studia, z którego prowadzony jest webinar.

Moderator nie musi inwestować czasu na dojazd do klienta lub studia.

Moja lista zalet, gdy prelegent i moderator są w jednej lokalizacji:

– Mogą się porozumiewać gestami

Wzajemnie się wspierają (o ile sobie nie przeszkadzają, o czym piszę w punkcie o różnych lokalizacjach)

– Jeśli prelegent jest początkujący, to obecność moderatora może dodawać mu pewności

– Moderator ławiej wyjaśni rodzące się często w ostatniej chwili pytania dotyczące obsługi programu do webinaru.

Moje ulubione rozwiązanie …

Moderowanie / prowadzenie webinaru z innej lokalizacji niż prelegent / moderator mojego webinaru.

Dzięki temu mam wrażenie, że unikam przenoszenia na mnie stresu organizacyjnego i mogę się skupić lepiej na swojej pracy.

Jednocześnie realizując zlecenia dla klientów wraz z moją wspólniczką wypracowałyśmy model typu „wilk syty i owca cała”. Ja moderuję webinar z mojej lokalizacji a ona jest w biurze klienta lub studio i troszczy się o aspekty techniczne. Będąc na miejscu może zawsze profesjonalnie zareagować na każdą sytuację. 

A oto co pisze Ken Moley na ten temat …

(uwaga, część z nich dotyczy sytuacji, która jest w Polsce chyba dość rzadko praktykowana, np. gdy prelegent i moderator pracują na jednym komputerze i mówić do jednego mikrofonu stacjonarnego)

Prelegent i moderator są w oddzielnych lokalizacjach

– Przeprowadzić prezentację jest łatwiej, kiedy każdy ma dostęp do swojego komputera i mikrofonu. Dlaczego? Dźwięk brzmi lepiej i kiedy jedna osoba mówi drugi partner może zająć się czatem i prywatnymi wiadomościami.

– Każda z osób może spokojnie śledzić prezentację, skupić się i komunikować się z publicznością.

– Dodatkowy sprzęt rozwiąże problem na wypadek zepsucia się komputera lub telefonu.

– Głosy dochodzące ze studio są eliminowane. Prelegenta nie rozprasza szuranie krzesłem, stołem lub szelest papierów.

Prelegent i moderator są w jednej lokalizacji
– Mogą przedstawić prezentację z jednego komputera. Komunikacja pomiędzy nimi przebiega płynnie. Przekazywanie kontroli nad prezentacją od jednej osoby do drugiej odbywa się bez żadnych utrudnień.

– Przyjemniej jest pracować, kiedy widzisz, że ludzie ciebie słuchają. Oni dodają ci siły i energii do pracy.

– Bezpośredni kontakt ułatwia wytłumaczenie wielu rzeczy. Można bardziej naturalnie komunikować się z ludźmi, odczytywać niewerbalne wskazówki, które powiedzą ci, kiedy zadanie zostało przez uczestników wykonane, a kiedy potrzebują pomocy.

– Prezenterzy razem mogą odpowiadać na pytania. Decydować, które jest następne i kto się zajmie odpowiedzią.

– Łatwiej jest znaleźć jedno profesjonalne studio niż dwa.

Źródło wypowiedzi Kena Molaya: http://wsuccess.typepad.com/webinarblog/2012/05/should-webinar-presenters-split-up.html